Walentynki dopiero za tydzień, lecz mój mały
'prezent' daję Wam już teraz. Dlaczego nazywam go prezentem? Ponieważ nastąpiło święto i napisałam fluffa! Sama w to nie wierzę, bo nie czuję się mocna w tego
rodzaju tekstach, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba ^^
Jeśli ktoś śledzi choć trochę sytuację
między EunHae, to z łatwością wychwyci do czego się odnoszę w tym ff. Jednakże
nie jest to wymagane ;]
Zapraszam Was do czytania i życzę duuużo
miłości~! ♥
Zespół:
Super Junior
Pairing:
EunHae (Eunhyuk x Donghae)
Rating: +13
Donghae
rozglądał się wokół uśmiechając się do stojących niedaleko fanek i od czasu do
czasu machając do nich. W głębi ducha wzdychał cicho, bo mimo, że kochał
aktorstwo i cieszył się na możliwość zagrania, nawet w tak krótkim filmie, to
nie opuszczało go uczucie osamotnienia, które towarzyszyło mu od kilku dni. A
może nawet tygodni? Tęsknił. Tęsknił za chłopakami, tęsknił… za nim. Choć
zdjęcia kręcili w Seulu, co nie wiązało się z żadnym wyjazdem i nocowaniem w
hotelach, nie spotykał reszty zespołu zbyt często. Brak oficjalnego comebacku
nie oznaczał mniej pracy, zawsze było coś, czym każdy z nich się zajmował. A to
musicale, prowadzenie radia, jakieś fanmeetingi, comebacki podgrup… Mieli teraz
w większości osobne grafiki, co doprowadzało do tego, że pomimo wspólnego
mieszkania, czasem mijał tydzień zanim spotkali się wszyscy razem, by przez
chwilę pogadać. A Donghae nie lubił takich sytuacji, nie lubił samotności. Nie
lubił separacji i mijania się. Bo prędzej czy później doprowadzało do jakiegoś
poczucia wyobcowania i dziwnych zachowań. Choćby jak w przypadku Hyukjae. Nie
pamiętał kiedy z nim rozmawiał dłużej niż przez kilka minut. Fakt, obaj nie
mieli czasu. On kręcił, Hyuk z kolei dopieszczał przygotowania do trasy i
wypadał z Shinim do SM, gdzie znikał praktycznie na całe dnie. A wieczorami
wychodził na musicale czy filmy z Ryeowook’iem. Hae nie wiedział skąd to nagłe
zainteresowanie Lee tą formą odpoczynku, ale zdecydowanie mu się to nie
podobało. Muszą porozmawiać. I to najszybciej jak się da.
Eunhyuk
siedział przy stole i niemrawo grzebał pałeczkami w kimchi, które zostało mu na
talerzu. Nie był głodny, nawet, gdy było to kimchi przygotowane przez jego
mamę.
– Hyuk-ah,
wszystko w porządku, kochanie?
– Tak,
mamo – brunet uniósł głowę, zaskoczony. Zamyślony nie słyszał jak jego
rodzicielka do niego podeszła.
– Może
odpocznij póki jesteś w domu? Bóg jeden wie, jak ostatnio ciężko pracujesz…
– To
nic, mamo. Myślałem o zbliżającej się trasie – uśmiechnął się lekko wymuszenie.
– Jak w piekarni? Wszystko w porządku?
– Jak
najbardziej – pani Lee uśmiechnęła się. Kochała swoją pracę i cieszyło ją
zainteresowanie syna. – Może wpadłbyś jutro, skoro masz wolne? Dawno cię nie
było, utemperujesz trochę swoje kuzynki.
Eunhyuk
roześmiał się, tym razem szczerze.
– Mamo,
nie powiesz mi, że ty tego nie zrobiłaś, bo nie uwierzę – pokręcił głową. – Ale
chętnie wpadnę, rzeczywiście, dawno mnie nie było.
– W
takim razie uciekaj do pokoju się wyspać, bo jutro nie pozwolę na obijanie się!
– energiczna kobieta trzepnęła chłopaka lekko ścierką, chcąc podkreślić swoje
słowa.
– Tak
jest! – zasalutował i wciąż się śmiejąc pobiegł do swojego pokoju.
– Tak
będzie nawet lepiej, wiesz? Nie muszę jeszcze wracać do dormu, nie muszę znów
wychodzić i udawać, że wszystko okej – popatrzył na swoją rozmówczynię. – Ale
prędzej czy później będę musiał z nim porozmawiać, a wtedy… Nie chcę tego. Nie
chcę zobaczyć rozczarowania w jego oczach. Nie chcę niszczyć tego, co
utworzyliśmy przez ostatnie kilkanaście lat. Co ja mam zrobić? – Czarne,
kochające ślepia patrzyły w oczy jej pana. Choco nie wiedziała co się dzieje,
ale czuła, że jej pan jest smutny. A ona nie lubiła, gdy taki był. Tylnymi
łapkami oparła się o łóżko, na którym siedzieli, przednimi zaś o pierś swojego
pana. Językiem delikatnie polizała go po policzku i położyła łebek na jego
ramieniu. Miała nadzieję, że choć trochę odgoni te złe myśli, które kłębią się
mu w głowie. Chyba podziałało, bo poczuła wokół siebie delikatny uścisk silnych
ramion, a na głowie czuły pocałunek. Pomerdała ogonem. Wszystko będzie dobrze.
Jej pan jest bezpieczny, już ona tego dopilnuje. Pogryzie każdego, kto sprawia mu przykrość.
Donghae
był zły. Nie, to niewłaściwe określenie. Był smutny, zawiedziony i wkurwiony.
Zakończył kręcenie filmu kilka dni temu. Szczęśliwy czekał na chwilę, gdy
będzie mógł porozmawiać z Eunhyuki’em. Ten jednak dalej go unikał. Bardzo
umiejętnie. A to miał spotkanie z menedżerem, a to wypad z kolegą, a to jakiś
trening. W końcu mieli się spotkać w SM na nagrywanie VCR do trasy, ich trasy.
Hyukjae rozmawiał z nim, owszem, ale tak, jakby byli niemal obcymi ludźmi.
Tylko na planie okazywał jakiekolwiek emocje, które były wymagane przez skrypt.
Miał ochotę wrzasnąć z frustracji, ale wiedział, że mu nie wypada. Są dorośli,
do cholery i tak powinni to załatwić - jak dojrzali faceci. Dlatego tak liczył
na spotkanie dzisiaj, gdy z grafiku i od innych wiedział, że brunet ma wolne.
Okazało się jednak, że pojechał do domu, a jutro będzie w TLJ. W bezsilnej
złości rzucił poduszką przez pokój, która uderzając o kanapę, po chwili smętnie
z niej spadła. Nawet głupia poduszka jest przeciwko niemu, szlag by to.
– Donghae-ah,
stało się coś?
– Heechul
hyung… – Hae obrócił się, gdy w drzwiach usłyszał głos przyjaciela. – Nie, nic
takiego.
– I
dlatego maltretujesz niewinne poduszki? Bo nic się nie stało? – Kim nie dawał
za wygraną. Wiedział, że prędzej czy później chłopak wszystko mu powie, ale
wolał załatwić to od razu, a nie po godzinnym ciągnięciu go za język. Domyślał
się w czym problem. I miał nadzieję, że jego przyjaciele w końcu go rozwiążą,
bo miał dość ich krążenia i omijania tego tematu.
– Co
zrobił, albo raczej, czego nie zrobił Hyukjae?
– Skąd,
hyung… – mina Hae była obecnie warta przezwiska, które mu nadano. Rzeczywiście
wyglądał jak ryba z tymi otwartymi z zaskoczenia ustami. – Znów po mnie
wszystko widać? – zapytał sfrustrowany siadając na łóżku i chwytając poduszkę,
by znów ją pomaltretować, tym razem mnąc jej poszewkę.
– Nie,
tym razem oddaję palmę głupoty jemu, jak nigdy – Heechul parsknął śmiechem. Wciąż
uśmiechając się ironicznie usiadł na sąsiednim łóżku.
– Nie
odzywa się do mnie, unika mnie, robi wszystko by nie mieć dla mnie czasu.
Widziałeś jak odpisał mi na twitterze? Jak do jakiegoś obcego kolesia, a nie do
wieloletniego przyjaciela, którego… Aish! Nie rozumiem co się dzieje – dodał
ciszej i spokojniej. – Zbliża się trasa, jak tak mają wyglądać nasze wspólne
tygodnie w Japonii… Może on tego nie chce? Może ma dość grania ze mną? Ma dość…
mnie? – ostatnie zdanie niemal wyszeptał zakrywając twarz, jakby słowa nie
chciały mu przejść przez gardło.
Heechul
uważnie obserwował młodszego przyjaciela i obecnego współlokatora, po tym jak
mu się znów wpieprzył do pokoju, po jednej z ostatnich przeprowadzek, bo
„przecież jestem hyunga ulubionym dongsaengiem, a nikt inny i tak z hyungiem
nie wytrzyma w pokoju”. Niech cholera weźmie jego słodką niewinną i
uśmiechniętą buźkę, bo miał stuprocentową rację. W pierwszej kwestii
oczywiście, bo z drugą w ogóle się nie zgadzał. Mieszkanie z nim w pokoju to
przywilej i zaszczyt, a nie jakaś kara. Teraz twarz jego ulubionego dongsaenga nie
była ani słodka, ani uśmiechnięta, była… smutna. A oczy wyrażały żal,
rozczarowanie i, Heechul był tego pewien, gorejącą tęsknotę. Przeklął w myślach
Eunhyuka w kilku możliwych językach za doprowadzanie Hae do takiego stanu.
– Hyukjae
ma… pewien problem, z którym musi się uporać – powiedział ostrożnie. Jak bardzo
nie chciał pomóc Hae, a w sumie im obojgu, to obietnica pozostawała obietnicą.
No i oni obaj muszą sami to rozwiązać. – Jest on związany z tobą, ale nie
dotyczy ciebie, rozumiesz?
– Nie.
Jak ma problem, to nie może ze mną pogadać? Ja mu mówię o wszystkim! – wyznanie
mogłoby się wydać naiwne i dziecinne, gdyby nie to, że wypowiedział je Lee.
Wszyscy w zespole wiedzieli, że to jest szczera prawda.
– Hae-ah,
nie mogę ci powiedzieć więcej. Sami musicie to rozwiązać, ale wiedz, że twoje
obawy jakby się tobą znudził, czy miał cię dość, albo nie chciał z tobą grać,
są całkowicie bezpodstawne. Nadal jest twoim przyjacielem, wierz mi. Musisz
tylko przekonać go, że… będziesz przy nim. Bo tym razem on ma większe obawy o
odrzuceniu go przez ciebie, niż ty kiedykolwiek miałeś – Heechul zamknął się,
zanim rozgadał się za bardzo. I tak powiedział już wystarczająco dużo. Wszystko
teraz zależy od tego, czy Donghae choć trochę pojmie wskazówkę i udowodni ich
upartej Małpie, że ukrywanie własnych problemów, to nie jest dobre wyjście.
Lee
milczał przez dłuższą chwilę patrząc się w okno. Palcami delikatnie gładził
pomięty wcześniej przez niego materiał poduszki.
– Hyung,
pomożesz mi? – w głosie Hae brzmiała stanowczość, a gdy spojrzał w stronę
chłopaka, w oczach malowało się zdecydowanie. Heechul aż zadrżał mentalnie,
choć na usta wypłynął mu sarkastyczny uśmieszek. Oj, Hyukjae, nawet nie wiesz co cię czeka…
Eunhyuk
wrócił do dormu dość późno. Czekał aż do zamknięcia TLJ, by mieć pewność, że
jak wróci do domu, to większość pewnie będzie już spała. Bez zaskoczenia
przyjął obecność Heechula z laptopem w salonie, choć prędzej się spodziewał, że
będzie grać u Kyu, albo zrobią sobie sesję w kuchni.
– O,
Eunhyuk-ah, wróciłeś. To dobrze, bo musimy pogadać – Kim jak tylko przyuważył
bruneta, odłożył laptopa i do niego podszedł.
– My?
Stało się coś?
– W
sumie tak, ale nie chcę rozmawiać o tym tutaj. Pogadamy u mnie w pokoju? Nikogo
nie ma, to będziemy mieć ciszę i spokój.
– Jasne,
tylko się rozbiorę – Lee ściągnął kurtkę i schował ją do szafy jednocześnie
zastanawiając się, co się stało, że Donghae nie ma, skoro Hee zaprasza go do
siebie. Może gdzieś wyszedł. Ale o tej porze?
– Okej,
chodźmy.
Szli
dość cicho, nie chcą pobudzić kolegów. Hee uchylił drzwi od swojego pokoju,
który mieścił się na końcu korytarza i przepuścił Hyuka w drzwiach.
– To
sobie teraz pogadajcie. Nie wypuszczę was, dopóki wszystkiego nie załatwicie –
odezwał się Heechul, gdy tylko Eunhyuk przekroczył próg ciemnego pokoju. Zanim
Lee zdążył zareagować, rozległ się cichy trzask i odgłos przekręcanego klucza w
zamku. Brunet doskoczył do drzwi łapiąc za klamkę i waląc w drzwi.
– Hyung,
to nie jest, kurwa, śmieszne!
– Nie,
nie jest – w ciemnościach rozległ się głos, a po chwili rozbłysło ciepłe
światło emanujące ze stojącej w rogu pokoju lampy.
– Donghae?
Co ty tu… O co znowu chodzi? Co żeście za głupi kawał znów wymyślili?!
Donghae
wstał z łóżka, na którym siedział i podszedł do wciąż stojącego przy drzwiach
przyjaciela.
– Teraz
Donghae, tak? Powiedz mi, co z TOBĄ się ostatnio dzieje? Nie rozmawiasz ze mną,
unikasz mnie. Przy innych udajesz, że wszystko w porządku, ale ja widzę, że coś
jest nie tak! Od nagrania MV nie ma pięciu minut, które spędziłbyś ze mną sama
na sam, gdyby sytuacja tego nie wymagała! – Lee stał patrząc na bruneta. Dłonie
miał lekko zaciśnięte w pięści, pierś falowała w lekkim wzburzeniu, gdy emocje
dawały o sobie mocniej znać.
– Nic
nie rozumiesz! To mój problem, moja sprawa! – Hyukjae nie chciał słyszeć tych
wszystkich słów płynących od przyjaciela. Zwłaszcza, że każde z nich było
prawdą. Ale nie mógł mu powiedzieć, po prostu nie śmiał.
– To
jest mój problem! To jest moja sprawa! Jak czegoś nie rozumiem, to mi to
wyjaśnij! – przy każdym zdaniu Hae popychał Hyuka rękami uderzając go w pierś,
jakby dla podkreślenia swoich słów. Eunhyuk, który próbował wcześniej przesunąć
się na środek pokoju, został teraz przyszpilony do ściany niedaleko drzwi.
Choćby chciał, nie mógł uciec. Nie pozwalały mu na to ręce Donghae trzymające
go za ramiona i wzrok, w którym widział tyle uczuć, że kroiło mu się przez nie
serce.
– Nie,
Hae, po prostu…
– Dlaczego
nie? Jestem twoim przyjacielem! Przecież cię kocham, więc dlaczego…
– Nie
mów tak – zimny głos przeciął powietrze. Kompletnie zdezorientowany Donghae
opuścił ręce i patrzył oniemiały na bruneta.
– Jak..? Że jesteśmy przyjaciółmi? O to ci
chodzi? Masz mnie dość..? – pytał cicho, niemal się jąkając. Nagle podszedł
bliżej do niego i oparł dłonie po obu stronach jego głowy. – Nie wierzę w to.
Spójrz mi w oczy i powiedz to prosto w twarz, że nie chcesz być moim
przyjacielem – po załamanym tonie głosu nie było już śladu. Za to słychać było
w nim nieugiętość i zdecydowanie.
Eunhyuk
uparcie odwracał twarz, nie chcąc spojrzeć mu w oczy. Jego samokontrola była na
skraju. Ciało drżało, zarówno z powodu emocji wywołanych kłótnią, a także z
powodu bliskości drugiej osoby. Jeszcze chwila i przestanie się kontrolować, a
wtedy runie wszystko to nad czym tak ciężko pracował.
– Spójrz
na mnie! Spójrz, proszę – ton głosu znów się zmienił, ze stanowczego na
desperacki – Hyukjae-ah…
Czując
ciepłe powietrze owiewające mu twarz, słysząc ten proszący głos i swoje imię
wypowiedziane w ten sposób… Nie mógł, nie potrafił… Obrócił twarz i napotkał
ciemne tęczówki niemal naprzeciw własnych. Wpatrywały się w niego jakby szukały
odpowiedzi, a zarazem chciały coś przekazać. Nie wiedział co odpowiedzieć ich
właścicielowi. Czy istniała właściwa odpowiedź?
– Kocham
cię – ku jego przerażeniu słowa same wypłynęły z jego ust. Donghae zmarszczył
lekko brwi.
– Przecież
ja też…
– Nie,
Hae, ja… – przełknął ślinę. Raz kozie
śmierć. – Ty kochasz mnie jak brata i przyjaciela, a ja… – Był tchórzem, wiedział
o tym. Zawsze brakowało mu pewności siebie, a teraz… Zamknął oczy nie będąc
nawet w stanie na niego patrzeć. Nie chciał widzieć rozczarowania, czy
obrzydzenia na ukochanej przez niego twarzy.
– Jesteś
idiotą, wiesz? Pabo… – ciche łagodne
brzmienie słów tuż obok jego ucha, zaskoczyły go tak bardzo, że uchylił
powieki. Po chwili na wargach poczuł delikatny pocałunek, na który nawet nie
zdążył zareagować.
– Hae..
dlaczego? – Lee czuł jak serce rozsadza mu niemal klatkę piersiową tłucząc mu
się niespokojnie o żebra.
– A podobno to ja jestem tym, który ciężko
chwyta pewne rzeczy – znów ten sam ciepły, choć zaprawiony ironią głos,
rozbrzmiał mu w głowie. Czyli to nie jest sen. Eunhyuk palcami dotknął twarzy
przyjaciela, a po chwili wsunął rękę w kosmyki na karku, obejmując jego szyję
tak jak lubił najbardziej. Nie wierząc, że to robi, nachylił się i zagarnął
jego usta w pocałunku. O wiele bardziej łapczywym i głębszym niż poprzedni.
Odrywając się od ściany, drugą ręką przygarnął go bliżej siebie i obracając
się, tym razem on jego przyszpilił do płaskiej powierzchni.
– Dlaczego
mi nie powiedziałeś wcześniej? – zapytał zmienionym głosem, gdy w końcu mógł
mówić.
– Bałem
się – słowa Hae były przytłumione przez ramię Hyuka, na którym opierał twarz. –
Podczas kręcenia tego MV… Wcześniej myślałem, że może.. coś, ale jak zobaczyłem
ciebie i te dziewczyny… – zamilkł zażenowany.
– Miałem
to samo – parsknął cicho. – Byłem raczej pewny, że coś może być, jednak… – pokręcił
głową nosem trącając kosmyki na głowie Donghae. – Jesteśmy idiotami. Ostatnie
tygodnie były…
– Katorgą.
Nie wiesz jak mocno tęskniłem, na tym durnym planie. Wracałem do dormów, a
ciebie nie było. W SM też mnie unikałeś, nie wiedziałem już co myśleć… Może
rzeczywiście, chcesz mi powiedzieć, że nie chcesz trasy, albo… że jesteś z
kimś?
Eunhyuk
przyciągnął go jeszcze bliżej siebie. Ciepło jego ciała niemal paliło, ale w
tym ogniu może płonąć, i to wielokrotnie, skoro on jest jego przyczyną.
– Też
za tobą tęskniłem. Cholernie mocno… – z każdym słowem brunet składał kolejne
pocałunki na szyi Hae, czym doprowadzał go do cichego wzdychania i mocniejszego
zaciskania palców na bluzce Hyuka.
– Hyukkie-ah…
– Łóżko?
Za
odpowiedź dostał tylko kolejny kradnący oddech pocałunek.
Heechul
po cichu odszedł od drzwi, gdzie przysłuchiwał się całej konwersacji. Był
zadowolony, że jego plan wypalił. Teraz będzie więcej zabawy z tą dwójką, a on
sam uzyska trochę spokoju. W końcu Hyuk nie będzie często nocował u siebie
prawda? A, że ma własny pokój, to może się pobawić w dobrego hyunga i mu
odstąpić swój. Oni będą się oddawać swojemu słodkiemu uprawianiu miłości, a on
zagarnie dla siebie samotność, ciszę i spokój. Taaak, to był zdecydowanie dobry
plan.
THE END
Uważam, że to jeden z lepszych one shotów jaki czytałam.. uroczy, z początku tajemniczy i przyjemny. Naprawdę miło się czytało. Oby wiecej takich było. Dziękuję! Czytanie zaliczone, a teraz dobrej nocy.
OdpowiedzUsuńO jejku jak ja kocham EunHae!
OdpowiedzUsuńDawno nie czytałam żadnego, hańba mi ;-;
Ten był taki uroczy omo tak się ciesze że go znalazłam na grupie xD
Chyba będę tu wpadać częściej :P
Powodzenia w pisaniu!
G.G
Serdecznie dziękuję! ^^ Zaczęłam dwa long ficki z EunHae, które również są na tym blogu, zapraszam do czytania ;]
UsuńOsobiście kocham ten pairing i mi się nie nudzi, więc opowiadań z ta parą na pewno znajdzie się tu jeszcze więcej ;]
Nie mam pojęcia co Cię podkusiło, żeby odnieść się akurat do tej sytuacji, ale powiem Ci szczerze, że choć chłopaki mają to za sobą i widzimy tego dowody, to jednak już na samą myśl serce mi się ściska z niepokoju. Ale wracając do samego tekstu ...abstrahując od opisywanej sytuacji, czytało mi się naprawdę przyjemnie, a co ważniejsze - spodobało mi się, jak oddałaś myśli i uczucia czy ogólną postawę chłopaków. I w ogóle Hae zasługuje tutaj na olbrzymią pochwałę, że w końcu postanowił coś zrobić z całą tą sytuacją. Gdyby nie Jego determinacja - oraz oczywiście nieoceniona pomoc wszechwiedzącego Heenima - ta dwójka pewnie bujałaby się nie wiadomo jak długo, bo Hyuk oczywiście zbyt uparty i zamknięty, aby zrobić pierwszy krok. Tzn po części Mu się nie dziwię, bo strach potrafi sparaliżować i wtedy najłatwiejszym rozwiązaniem jest ucieczka od problemu - czyli w tej sytuacji, unikanie Hae jak długo się tylko da. Tylko trochę się dziwię jednemu, Hyukkie jak mało kto zna Hae. Wie, że jeżeli chodzi o Niego samego, to młodszy nie odpuści i będzie naciskał (mniej lub bardziej subtelnie) aż w końcu się dowie o co chodzi. Może swoim zachowaniem nieświadomie chciał sprowokować sytuację, gdzie już nie będzie mógł się wycofać i w końcu będzie musiał wszystko postawić na jedną kartę? W każdym bądź razie, ostatecznie motywy nie są aż takie ważne, najważniejsze, że znaleźli się w tym pokoju. Sami. Bardzo bardzo mi się spodobało, jak to wszystko przebiegło. Hae kapitalnie się zachował. Użył dokładnie takich słów jakie były potrzebne, a które tylko uwidoczniły jak istotny i ważny jest dla Niego Hyuk. Tylko nie wiem, czy to było Twoim zamierzeniem, czy tak po prostu wyszło, ale w momencie, gdy mówił o przyjaźni, to faktycznie można było pomyśleć, że myśli tylko o tym rodzaju miłości. Sprytne. Na koniec dwa krótkie cytaty:
OdpowiedzUsuń"– Jesteś idiotą, wiesz? Pabo… – ciche łagodne brzmienie słów tuż obok jego ucha, zaskoczyły go tak bardzo, że uchylił powieki. Po chwili na wargach poczuł delikatny pocałunek, na który nawet nie zdążył zareagować." Jeden z moich ulubionych fragmentów. Jest taki delikatny i czuły a zarazem takim "odetchnięciem ulgi". Po prostu idealna odpowiedź na spontaniczną wypowiedź Hyuka.
"obejmując jego szyję tak jak lubił najbardziej." Jeden z najsubtelniejszych gestów. Ich uściski są takimi prawdziwymi. Jakby nie chcieli aby ktokolwiek/cokolwiek ich rozdzieliło.
Także hmm, fluff? Gdyby mi się nie spodobało, to nie męczyłabym Cię w przyszłości i o taką formę, a tak, to niestety sama się wkopałaś :P
p.s. Hyuk mając takich "obrońców" jak Hae i Choco nie musi się niczego obawiać ;)
Już kiedyś trafiłam na tego shota.... z chęcią przeczytałam kolejny raz. Pięknie <3 cudownie. Oby tak dalej. Masz we mnie stała czytelniczke. Zapraszam na naszego bloga. Też piszemy o SuJu :)
OdpowiedzUsuń