AkaNishikido. Mało popularny pairing w j-popie, lecz przeze mnie chyba najbardziej ukochany. Zaraz po nim w moim prywatnym rankingu jest Akame i RyOkura.
Jeśli ktoś nigdy nie myślał o takim połączeniu, niech się nie zraża, a spróbuje z nim zapoznać. Na moim blogu sporo będzie ff z tą parą, m.in. jedno long story, które jest naprawdę dłuuugie, więc... ;]
Zapraszam~!
Pairing: AkaNishikido (Akanishi Jin - ex-KAT-TUN x Nishikido Ryo - Kanjani8, ex-NEWS)
Rating: +16
Pomimo
upływu czasu, z dedykacją dla mojego osobistego Jina, bez którego ten tekst,
jak i wiele innych, nigdy by nie powstał...
- W takim razie, do zobaczenia
pojutrze – Nishikido krótkim machnięciem ręki pożegnał bawiący się zespół i
chwytając w przelocie kurtkę ruszył do drzwi prowadzących do tylnego wyjścia z
budynku. Świętowali właśnie zakończenie trasy – ostatni koncert, który zagrali
w Tokyo Dome. Jako, że Ryo wyjątkowo nie miał ochoty na picie wyszedł wcześniej
wymawiając się zmęczeniem. Reszta zespołu przyjęła to ze zmrużeniem oka,
wiedząc, że lepiej z Dokkunem nie zadzierać, zwłaszcza, gdy jest w tym swoim
specyficznym nastroju. Jak dziś. Sam Ryo nie wiedział skąd ten jego przypływ
melancholii i wyjątkowej aspołeczności. Miał jednak chęć na szklaneczkę czegoś
mocniejszego we własnych czterech ścianach, co było o tyle wygodne, bo nikogo
nie angażowało do wysłuchiwania jego filozofii, gdy wypije zbyt dużo, ani do
holowania go do jego mieszkania. Tak rozmyślając otworzył ciężkie metalowe
drzwi jedną ręką, drugą poprawiając futrzany kołnierz swojej kurtki, gdy nagle
stanął jak wryty. Przed budynkiem, na wprost niego, stał mężczyzna. Ubrany w
jeansy, ciemną bluzę z kapturem, kurtkę dobraną pod kolor spodni opierał się o
maskę dużego samochodu stojącego za nim. Spoglądał w stronę Nishikido, choć
oczy miał ukryte za okularami, pomimo późnej pory wieczornej. Widząc stojącego
nieruchomo Ryo ściągnął z głowy kaptur ukazując tym samym krótkie ciemne włosy.
W świetle pobliskiej latarni zabłysł zegarek na ręce nieznajomego. Zegarek,
który gitarzysta bardzo dobrze znał. Podobnie jak tę sylwetkę, czarne loki
okalające twarz, pełne wargi układające się miękko w delikatnym uśmiechu.
Nieznajomy nie musiał ściągać okularów, by wiedział, że kryją się za nimi
brązowe tęczówki o najbardziej czekoladowym odcieniu, jakie kiedykolwiek
widział.