31 października 2013

Trapped

Zespół: Super Junior
Pairing: Henry x OC
Rating: +16 



– Znów to czuję, wiesz? Ten ból, ten strach, tę… samotność.
– Ciii, już spokojnie, jestem tu, słyszysz? Jestem.
Zapach cytrusów, ciepło otaczających ramion, szorstkość bawełnianego materiału na policzku, który czuję, gdy opieram się na twym ramieniu. Tak, jesteś tu. Mimowolnie się uśmiecham.
– Dziś znów miałem ten sen – kontynuuję rozluźniając się powoli, gdy czuję twoją dłoń głaszczącą mnie po włosach.
– O naszym pierwszym spotkaniu? – cichy śmiech. Głęboki, z nutką ironii, którą potrafisz wpleść zawsze i wszędzie.
– Uhm – bezwiednie przechylam głowę, nadstawiając kark pod twoje palce. Ruch twojej ręki staje się bardziej leniwy, powolny, drażniący… Przechodzi mnie nikły dreszcz, który bez problemu wyczuwasz, ale na niego nie reagujesz.

30 października 2013

A beautiful li(f)e

AkaNishikido. Mało popularny pairing w j-popie, lecz przeze mnie chyba najbardziej ukochany. Zaraz po nim w moim prywatnym rankingu jest Akame i RyOkura.
Jeśli ktoś nigdy nie myślał o takim połączeniu, niech się nie zraża, a spróbuje z nim zapoznać. Na moim blogu sporo będzie ff z tą parą, m.in. jedno long story, które jest naprawdę dłuuugie, więc... ;]
Zapraszam~!


Pairing: AkaNishikido (Akanishi Jin - ex-KAT-TUN x Nishikido Ryo - Kanjani8, ex-NEWS)
Rating: +16


Pomimo upływu czasu, z dedykacją dla mojego osobistego Jina, bez którego ten tekst, jak i wiele innych, nigdy by nie powstał...


 - W takim razie, do zobaczenia pojutrze – Nishikido krótkim machnięciem ręki pożegnał bawiący się zespół i chwytając w przelocie kurtkę ruszył do drzwi prowadzących do tylnego wyjścia z budynku. Świętowali właśnie zakończenie trasy – ostatni koncert, który zagrali w Tokyo Dome. Jako, że Ryo wyjątkowo nie miał ochoty na picie wyszedł wcześniej wymawiając się zmęczeniem. Reszta zespołu przyjęła to ze zmrużeniem oka, wiedząc, że lepiej z Dokkunem nie zadzierać, zwłaszcza, gdy jest w tym swoim specyficznym nastroju. Jak dziś. Sam Ryo nie wiedział skąd ten jego przypływ melancholii i wyjątkowej aspołeczności. Miał jednak chęć na szklaneczkę czegoś mocniejszego we własnych czterech ścianach, co było o tyle wygodne, bo nikogo nie angażowało do wysłuchiwania jego filozofii, gdy wypije zbyt dużo, ani do holowania go do jego mieszkania. Tak rozmyślając otworzył ciężkie metalowe drzwi jedną ręką, drugą poprawiając futrzany kołnierz swojej kurtki, gdy nagle stanął jak wryty. Przed budynkiem, na wprost niego, stał mężczyzna. Ubrany w jeansy, ciemną bluzę z kapturem, kurtkę dobraną pod kolor spodni opierał się o maskę dużego samochodu stojącego za nim. Spoglądał w stronę Nishikido, choć oczy miał ukryte za okularami, pomimo późnej pory wieczornej. Widząc stojącego nieruchomo Ryo ściągnął z głowy kaptur ukazując tym samym krótkie ciemne włosy. W świetle pobliskiej latarni zabłysł zegarek na ręce nieznajomego. Zegarek, który gitarzysta bardzo dobrze znał. Podobnie jak tę sylwetkę, czarne loki okalające twarz, pełne wargi układające się miękko w delikatnym uśmiechu. Nieznajomy nie musiał ściągać okularów, by wiedział, że kryją się za nimi brązowe tęczówki o najbardziej czekoladowym odcieniu, jakie kiedykolwiek widział.

Chou

Przed przeczytaniem tego ff, gorąco zachęcam do obejrzenia tego oto klipu. Znajomość jego treści znacznie ułatwi odbiór opowiadania ;]


Pairing: yasu (Acid Black Cherry) x Akihide (Breakerz)
Rating: +16



Z podziękowaniami dla Jeanne, za wpędzenie mnie w fazę, która zaowocowała tym właśnie fickiem.
Jednak nie łudź się, i tak Cię kiedyś ukatrupię.
A także dla Szingi, mojego Anioła Stróża w kwestii betowania :*


Niski mężczyzna o czarnych niczym skrzydła kruka włosach odłożył akustyka na stojak i przetarł ręką spocone lekko czoło. Była sobota, a on od wczesnych godzin porannych musiał siedzieć w studio. Nie, żeby tego nie lubił, wręcz przeciwnie, gra na gitarze była sensem jego życia; po prostu uważał, że przydałoby mu się trochę wolnego. Choćby po to, by dłużej sobie pospać, tym bardziej, że w nocy wolał pracować, czy to pisząc nową muzykę, czy to wiersze.
Zapisał ostatnie nuty w komputerze, po czym zamknął wieko laptopa. Nic więcej dziś nie wymyśli. Postanowił więc wrócić do domu, wziąć chłodny prysznic i ze szklaneczką brandy porozkoszować się błogą ciszą i widokiem za oknem. Niestety, ledwie wstał ze skórzanego fotela, gdy do sali wpadł – i to dosłownie – wokalista jego zespołu.
– Dobrze, że cię jeszcze złapałem – wysapał, wyraźnie zdyszany.
– Stało się coś? – zmarszczył lekko brwi. Daigo nie był typem osoby, która biega bez wyraźnego powodu. Za bardzo dbał o swój wizerunek, by pokazywać się bez tchu i z rozwianymi włosami.
– Tak jakby. Okazało się, że jakiś zespół odwołał sesję zdjęciową, a w związku z tym, że nasz termin jest dość daleki w czasie, nasz manager postanowił nas tam wcisnąć. – Wokalista uśmiechnął się krzywo, jakby obawiając się reakcji gitarzysty.
– Czyli nici ze spokojnego popołudnia, tak? – mruknął. – No dobrze, jak obowiązek, to obowiązek. – Uśmiechnął się lekko do zaskoczonego szatyna, zgarnął z wieszaka kurtkę i podążył za Daigo do samochodu, gdzie czekał na nich Shinpei oraz reszta ekipy.

I wanna love you... [1/4]

Pierwsze long story na moim blogu. Jest ono dość krótkie, bo mam zaplanowane 4, maksymalnie 5 rozdziałów, niemniej jednak, same w sobie są dość rozbudowane.
Zapraszam do komentowania. Dzięki temu szybciej wrzucę kolejne części ;]

Zespół: Super Junior
Pairing: EunHae (Eunhyuk x Donghae)
Rating: +16 (w późniejszych rozdziałach)






Rozdział I

Był to upalny piątek pewnego majowego miesiąca. Z niezbyt wysokich szklanych budynków stojących obok siebie, równo o godzinie 20:00, wysypał się rój ludzi. Na pierwszy rzut oka przeważała młodzież, jednak nie można było jednoznacznie stwierdzić czy była ona dominującą grupą. Wiele osób zatrzymywało się po drodze zapisując coś jeszcze w zeszytach, inni rozmawiali ze znajomymi z innych budynków. Jedyną osobą, która wyraźnie nie miała ochoty na bliższe spoufalanie, albo też po prostu się spieszyła, był młody, na oko 20-letni chłopak. W dopasowanych spodniach, mocno wyciętej bokserce i blond włosach, dość mocno wyróżniał się z tłumu czarnowłosych i dość monotonnie ubranych ludzi. Lee Hyukjae, bo to o nim mowa, wsiadł do stojącego srebrnego Audi na parkingu, i nie zaszczycając Narodowego Uniwersytetu Seulskiego, z którego właśnie wyszedł, ani jednym spojrzeniem, odjechał z piskiem opon.

Internet War

Zespół: SHINee
Pairing: JongTae (Jonghyun x Taemin)
Rating: +16 







Z dedykacją dla Alex, która jako jedyna rozumie moją obsesję.
W każdej postaci i powiązaniu.


Od samego początku, gdy tylko padła propozycja wykonania coveru tego właśnie utworu, wiedziałem, że to zły pomysł. Bardzo zły. Zwłaszcza, że miałem go wykonać ja. Razem z nim. To nie mogło się skończyć dobrze. Jednak, jak mogłem protestować widząc jego radość i entuzjazm? Te emocje zawsze powodowały, że zachowywał się jeszcze bardziej dziecinnie i niedojrzale niż zwykle, a w oczach pojawiały się ogniki szczęścia jak u dziecka, które dostało wymarzoną zabawkę. Nie mogłem odmówić. Nie jemu. Ani mojej egoistycznej podświadomości, która szeptała mi usłużnie, że oto nadarza się świetna okazja, którą muszę wykorzystać. Okazja, która nigdy więcej może się nie nadarzyć.